|
Szymon Bira | kwiecień 2008
***
Cała twarz w rękach. Palce topią się, rozchodzą, roznoszą skórę. Wino bliżej nie sięga. Palce mają słodki smak. Palce w tych wszystkich zakamarkach. Przepchane siną mgłą. A to zbyt wiele rozmazuje.
Kończą się zacieki na półmartwych policzkach. Schodzą łzy posłuszne, ostatnie, wyszykowane. Nie przeniesiesz się, nie dosięgniesz tym płaczem już nigdzie dalej. Przestudzony nawet nie pachnie. Skończyliśmy się raz i tylko na zawsze. To ja płaczę tak naprawdę. Ze względu na nieporozumienie. Nietakt. Niedyskrecję. Ze względu na rozpoczętą sesję ciała. Można zacząć nowe życie, ale nie można dwóch żyć prowadzić na raz. Po raz ostatni z tego wypadam. To nie jest mało.
|